Korozja elementów po naprawach blacharsko-lakierniczych

Teoretycznie celem powypadkowej naprawy blacharsko-lakierniczej powinno być przywrócenie samochodu do takiego stanu, w jakim wyjechał z fabryki. Dotyczy to zarówno wytrzymałości całej konstrukcji auta, jak i jakości i trwałości pokrycia lakierniczego. Polskie realia są jednak całkowicie inne.

Do autoryzowanych stacji obsługi trafia jedynie niewielka część samochodów – tych nowych, z gwarancją i pełnym ubezpieczeniem. Te starsze – w optymistycznej wersji – trafiają do średniej klasy niezależnych warsztatów, gdzie czasami, szczególnie w bezgotówkowym wariancie rozliczenia z firmą ubezpieczeniową, można liczyć na wysoką jakość naprawy. Reszta to zazwyczaj naprawy „na kosztorys”, gdzie właściciel auta dostaje od ubezpieczyciela gotówkę do ręki, skalkulowaną zazwyczaj dużo poniżej rzeczywistej wartości naprawy, a następnie szuka takiego warsztatu, który „naprawi” samochód za połowę tej kwoty, żeby reszta została w kieszeni...
No i pozostaje jeszcze cały olbrzymi segment napraw starych samochodów z Europy Zachodniej, których import w tym roku ponoć znów zbliży się do miliona sztuk. Tu już pole do popisu dla warsztatów remontujących auta dla handlarzy jest nieograniczone. Składanie samochodów z 2-3 „rozbitków” czy maskowanie uszkodzeń wiadrami szpachlówki jest na porządku dziennym, wystarczy wpisać na YouTube hasło „łowcy kitu” czy „wirtuozi lakiernictwa”, żeby podziwiać rzeźbiarskie talenty naszych lakierników.
Na załączonym zdjęciu widać, co zazwyczaj znajduje się pod taką warstwą szpachlówki. Blacha jest kompletnie...

Reklama w Świecie Opon

Raport warsztatowy

Zapisz się, aby otrzymywać regularnie "Raport Warsztatowy"

Twój e-mail

Zamów prenumeratę

Projekt i realizacja:
2007-2012 GlobalVanet