Homologacyjny absurd

SDCM lobbuje w rozmowach z Ministerstwem Infrastruktury. Nowy samochód w 80% składa się z części pochodzących od niezależnych producentów, a w 20% z elementów produkowanych bezpośrednio przez koncerny samochodowe. Nasz kraj postrzegany jest jako zagłębie niezależnych producentów części. Ci już dziś ponoszą niemałe koszty w związku z obowiązkiem certyfikacji swych produktów. Ministerstwo Infrastruktury od niedawna próbuje forsować 10-krotną podwyżkę kosztów za uzyskanie pozytywnych badań każdej, nawet najdrobniejszej i niemającej wpływu na bezpieczeństwo pojazdu części!

Części i komponenty z Polski są postrzegane jako produkty wysokiej jakości. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych podaje, że ok. 350 firm zajmujących się ich produkcją posiada certyfikaty najwyższej jakości, takie jak ISO/TS 16949. Innego zdania są specjaliści z Ministerstwa Infrastruktury, forsując od kilku tygodni projekt ustawy, która ma wyciągnąć od firm niebotyczne kwoty za uzyskanie homologacji krajowej. Z anonsowanych informacji wynika, że cały zamysł obliczony jest na wyciągnięcie od podatników dodatkowych pieniędzy. Projekt nowej ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu przewiduje możliwość podwyższenia nawet 10-krotnie opłat za uzyskanie homologacji. Jak szacują eksperci, doprowadzi to do wzrostu cen części zamiennych do samochodów o minimum 4-5%, gdyż haracz importerów za świadectwa to tylko część kosztów związanych z nowymi obowiązkami wynikającymi z planowanych regulacji prawnych. Jak zwykle, w takim przypadku ostatecznie zapłaci polski kierowca. 17,5 mln polskich kierowców to główne źródło dochodu dla państwa.
[center] [gallery][/gallery] [gallery][/gallery] [gallery][/gallery] [/center]
- To absurdalny pomysł – informuje nas Mieczysław Kopczyński, współwłaściciel firmy KAMPOL s.j., która od 30 lat produkuje części zamienne do samochodów i dziś zatrudnia 30 osób. - Już dziś koszty, jakie ponoszę są niemałe, a i tak muszę konkurować z produktami z Dalekiego Wschodu, które takich badań nie przeszły. Uzyskanie każdego kolejnego certyfikatu na produkowane przeze mnie okładziny hamulcowe kosztuje mnie dziś ok. 8 tys. złotych, a mam w ofercie 300 referencji, więc robi się z tego niemała suma jak na niezależnego przedsiębiorcę. Ja zdecydowałem się na badania w Przemysłowym Instytucie Motoryzacji „PIMOT”, choć ta jednostka wcale nie jest tańsza od unijnych. Branża producentów części zamiennych potrzebuje odpowiednich ram prawnych, by móc...

Reklama w Świecie Opon

Raport warsztatowy

Zapisz się, aby otrzymywać regularnie "Raport Warsztatowy"

Twój e-mail

Zamów prenumeratę

Projekt i realizacja:
2007-2012 GlobalVanet